Stanowisko Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Włocławku
Szpital nie ma w zwyczaju komentowania plotek, niesprawdzonych doniesień ani informacji, które nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Ze względu jednak na rangę formułowanych zarzutów, ich zakres oraz fakt, że dotyczą one bezpieczeństwa pacjentów i funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, tym razem zdecydowaliśmy się przedstawić nasze stanowisko i odnieść się do rozpowszechnianych informacji.
W związku z kolejnymi informacjami dotyczącymi funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, które pojawiły się w przestrzeni publicznej, jesteśmy zmuszeni sprostować szereg nieprawdziwych lub przedstawionych w sposób wprowadzający w błąd informacji.
Nieprawdą jest, że w piątek 28 sierpnia br. lek. Łukasz Brycht, pełniący obowiązki zastępcy dyrektora ds. lecznictwa, jednocześnie zabezpieczał dyżur na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej oraz SOR. Tego dnia pełnił on dyżur tylko na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Lek. Łukasz Brycht jest lekarzem systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. W tym samym czasie dyżur na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej pełnili inni lekarze.
Na SOR pracowało wówczas trzech lekarzy, w tym dwóch lekarzy systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. Nie jest również prawdą, że pacjenci przez wiele godzin oczekiwali na zlecenie badań. Diagnostyka i udzielanie świadczeń odbywały się na bieżąco, zgodnie ze stanem pacjentów i zasadami systemu triage, który decyduje o kolejności udzielania pomocy na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym.
Odnosząc się natomiast do obecności na SOR kierownika Stacji Pogotowia Ratunkowego, przypominamy, że zgodnie z informacjami przekazywanymi podczas ostatniej konferencji prasowej szpital zamierza wzmacniać rolę ratowników medycznych w funkcjonowaniu SOR.
Obecność na oddziale bardzo doświadczonego ratownika medycznego, który przez lata uczestniczył w zabezpieczaniu najcięższych stanów zagrożenia życia i resuscytacji, może jedynie wzmacniać pracę zespołu i służyć bezpieczeństwu pacjentów. Przedstawianie jego obecności jako sytuacji nadzwyczajnej czy dowodu na problemy organizacyjne jest dla nas całkowicie niezrozumiałe. Kierownik Stacji Pogotowia Ratunkowego będzie obecny na SOR również w przyszłości.
Minimum odpowiedzialności za słowo wymaga, aby przed opublikowaniem informacji dotyczących bezpieczeństwa pacjentów i funkcjonowania tak ważnej jednostki jak Szpitalny Oddział Ratunkowy podjąć próbę ich zweryfikowania u źródła.
W tym przypadku nikt nie zwrócił się do szpitala o wyjaśnienie sytuacji przed opublikowaniem przedstawionych zarzutów, mimo że wszystkie opisane kwestie można było bardzo łatwo sprawdzić.
Niestety po raz kolejny mamy do czynienia z sytuacją, w której niesprawdzone informacje stają się podstawą do budowania emocjonalnego przekazu dotyczącego funkcjonowania naszego szpitala. Trudno oprzeć się wrażeniu, że podgrzewanie atmosfery i przedstawianie niepotwierdzonych informacji jako faktów służy przede wszystkim prowadzeniu politycznej narracji i budowaniu kapitału politycznego, a nie rzetelnemu wyjaśnianiu sytuacji.
Jednocześnie stanowczo dementujemy pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje, jakoby lekarzom zainteresowanym pracą na SOR proponowano stawki w wysokości 500 zł za godzinę dyżuru. Informacje te nie mają pokrycia w rzeczywistości.
Powielanie kolejnych nieprawdziwych lub niesprawdzonych informacji dotyczących szpitala ma również bardzo konkretne konsekwencje. Może wpływać na sposób, w jaki nasza placówka jest postrzegana przez lekarzy, pielęgniarki, ratowników medycznych i innych specjalistów rozważających podjęcie tutaj pracy i rozwój zawodowy.
Szpital nie powinien stawać się przedmiotem politycznej gry.
Parlamentarzyści mają realne możliwości wpływania na sytuację polskiej ochrony zdrowia poprzez swoją pracę w Sejmie i Senacie, inicjatywy legislacyjne oraz działania dotyczące finansowania systemu. Rozdmuchiwanie spraw, które nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości, nie służy ani pacjentom, ani pracownikom szpitala, ani mieszkańcom regionu.
Od osób deklarujących troskę o pacjentów i dobro mieszkańców oczekiwalibyśmy przede wszystkim odpowiedzialności za słowo oraz sprawdzania faktów przed ich publicznym rozpowszechnianiem.













